Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
11 postów 342 komentarze

Faral

faral - Jak w piosence "Mury" Jacka Kaczmarskiego, jestem jako ten śpiewak co także był sam. Cześć pamięci Jacka Kaczmarskiego.

Nie poprę strajku lekarzy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie poprę strajku lekarzy, choć niektóre ich argumenty rozumiem. Nie poprę, ponieważ choć należą do elity, wybrali najłatwiejszą dla siebie drogę nie licząc się z interesem chorych, którym nieść pomoc przysięgali.

W czym rozumiem lekarzy
Nakładanie na lekarzy coraz większej liczby obowiązków papierkowych odrywa ich od leczenia, przedłuża czas, jaki muszą poświęcić dla jednego pacjenta i tym samym zmniejsza liczbę pacjentów, którym mogą pomóc, co w sytuacji tak długiego oczekiwania na wizytę u specjalisty jest bardzo niekorzystne. Możliwe, że chodzi właśnie o zmniejszenie liczby wizyt, by koszty były mniejsze. Zwiększanie obciążeń biurokratycznych widzi każdy, który chodzi do lekarza. Przykładowo, kiedyś pacjent z chorobą przewlekłą, stale przyjmujący te same leki, składał prośbę o wypisanie recepty w rejestracji i za dwa dni odbierał receptę do wykupienia. Dziś musi 4 razy w roku (bo lekarz może wypisać receptę tylko na 3 miesiące) stanąć w kolejce, zająć lekarzowi koło 10 minut, bo tyle zajmuje mu praca czysto biurokratyczna – choć w wielu chorobach wystarczy badanie kontrolne raz na rok.  W skali kraju dochodzą przecież do tego koszty zwolnienia się tego pacjenta z pracy, bo nie tylko emeryci cierpią na choroby przewlekłe. To jest złe.
Prawdą również jest, że nie jest winny rząd, nie są winni lekarze, winny jest NFZ, który zamiast stawiać sobie pałace powinien wdrożyć prawidłowy system ewidencji ludności pozwalający wszystko sprawdzić od ręki, nie zaś zrzucać odpowiedzialności na wszystkich, bo samemu nie potrafiło się zrobić tego porządnie. Nie ma systemu, nie ma odpowiedzialności, chciało by się rzec. Ale dotyczy to tylko i wyłącznie sprawdzania uprawnień pacjenta, nie błędów lekarskich.
 
W czym rozumiem rząd
Prawidłowość wypisania recepty w części merytorycznej jest niezwykle istotna dla bezpieczeństwa. Kiedyś mieszkałem w miejscu, w którym lekarzem pierwszego kontaktu była pani pisząca tak, że nikt jej przeczytać nie potrafił. W aptece najpierw załamywano ręce, później pytano pacjenta, na co jest chory i próbowano dopasować lek do podanej choroby. Jest to działanie karygodne i lekarz za nie powinien odpowiadać. Również lekarz odpowiada ze przepisanie niewłaściwych leków, niewłaściwych dawek i tu  karanie jest jak najbardziej uzasadnione. Jednak sprawy związane z uprawnieniami pacjenta powinny być załatwiane w recepcji i za błędy w tym miejscu odpowiedzialność powinna ponosić przychodnia, lecz jeśli pacjent przedstawi fałszywy dokument swych uprawnień, odpowiadać powinien pacjent lub osoba, co taki dokument przedstawiła. I taki system jest prosty i zrozumiały. System ten bezwzględnie winien być wspomagany systemem ewidencji ludności pozwalającym sprawnie ustalić uprawnienia pacjenta. Ewidentna wina NFZ.
 
Ja protestuję przeciw:
Ja protestuję i to głośno przeciwko wybranej przez lekarzy metodzie. Za ofiarę swej walki lekarze wybrali najsłabszego, czyli pacjenta, człowieka, który płacąc składki, posiadając uprawnienia emerytalne, ma prawo do zniżki w zakupie leków. Odmówienie mu tego prawa jest aktem kradzieży, bo albo będzie musiał zapłacić wyższą cenę, albo stracić czas jadąc w miejsce, gdzie mu tę receptę potwierdzą. W ten sposób lekarze pokazali, kim jest dla nich pacjent. Jest nikim, jest tylko narzędziem do walki z rządem. Prawa pacjenta są święte, nabyte poprzez wpłatę odpowiedniej składki, nabyte często całym życiem pracy, jak ma to miejsce w przypadku emeryta. To tych ludzi dziś okradają lekarze prowadząc swą walkę z biurokracją NFZ.
Lekarze to ludzie inteligentni, wykształceni. To ludzie, których stać na znalezienie metody innej, nieszkodliwej dla pacjenta. Oni składali przysięgę, że będą działali dla dobra pacjenta, a dziś przysięgę tę łamią.
Czym różni się idea tego działania od działania terrorystów? Lekarze obciążając pacjenta chcą skierować gniew społeczny na rząd i wymusić na rządzie spełnienie ich postulatów. Terroryści też odpalając bombę w najbardziej zatłoczonym miejscu chcą skierować gniew społeczny na rząd i wymusić na rządzie spełnienie ich postulatów.
 
Lekarz wolny człowiek
Takie słowa usłyszałem od lekarza. Czy aby? Studia medyczne to jedne z najdroższych kierunków studiów. W USA student musi zapłacić ogromne pieniądze, których szuka u rodziny, w fundacjach, zaciągając kredyty i gdy to spłaci wtedy jest wolnym człowiekiem. Koszty tych studiów w Polsce ponosi społeczeństwo, więc to u społeczeństwa adept sztuki lekarskiej zaciągnął kredyt.
Społeczeństwo mówi - jesteś wolny, chcesz pracować gdzie indziej, możesz. Lecz jeśli chcesz żyć z pieniędzy, które społeczeństwo płaci na NFZ, czyli decydujesz się być pracownikiem opłacanym przez społeczeństwo, musisz dbać o prawa pacjenta i spłacać społeczeństwu zaciągnięty kredyt, właśnie choćby przez to, że nie podejmujesz działań skierowanych przeciw pacjentowi.
 
To rząd skłóca społeczeństwo z lekarzami?
Nie rząd wybrał sposób protestu robiący najsłabszych "żywą tarczę". W Polsce potworzyły się struktury mafijne zwane ładnie korporacjami. Niech mi ktoś wytłumaczy, jakich szczególnych umiejętności potrzebuje taksówkarz? Umiejętność bezpiecznego prowadzenia samochodu i znajomość topografii miasta. Jaki cel ma korporacja taksówkowa? Dlaczego jedne korporacje taksówkowe mogą obsługiwać miejsca lukratywne, na przykład lotniska, a inne nie? Mi to przypomina walkę mafijną. Podobny cel mają korporacje lekarzy, adwokatów, notariuszy itd.  – jest nim obrona interesów swojej grupy kosztem społeczeństwa. To możliwość utrzymywania odpowiednio wysokich cen, przez eliminację konkurencji. To jak w przypadku lekarzy ochrona tych, co popełnili błędy lekarskie. Właśnie korporacje powodują, że sędzia nie odpowiada za skandaliczny wyrok, że lekarz nie odpowiada za zaniedbania, o ile nie będą na tyle znaczące, że wtrąci się prokuratura, a tu też często spotykamy się z nadużyciami. Z tym „rakiem” trzeba walczyć i to walczyć skutecznie, gdyż ten „rak” pasożytuje na nas, zwykłych obywatelach tego kraju.
 
Dlatego jako płatnik tego systemu, nie poprę tego strajku lekarzy głośno protestując przed tym, by swoje sprawy rozwiązywali moim kosztem. Nie jestem "żywą tarczą” w tej walce.

KOMENTARZE

  • Wszyscy juz zapomnieli?
    To przeciez lekaze wydatnie udzielali sie w "bialym miasteczku" w protescie przeciwko rzadom PiS, ktory zaraz po dojsciu do wladzy z wlasnej inicjatywy przyznal im 30% podwyzki. A jak zapluwal sie sam K. Bukiel wysadzajac wlasciwie tym "bialym miasteczkiem" tamten rzad. Sami doprowadzili do tej sytuacji!!!! Tamten rzad chcial z nimi rozmawiac, jednak ich to nie interesowalo!!
    Nic nie moze przeciez wiecznie trwac,
    Co zeslal los tez trzeba bedzie stracic,
    ------------------
    Za to wszystko tez przyjdzie nam zaplacic.

    http://www.youtube.com/watch?v=5-Y2usHu0es
  • Autorze! Dziękuję za niezrozumienie problemu.
    ad 1."Prawdą również jest, że nie jest winny rząd, nie są winni lekarze, winny jest NFZ" Niewinny rząd i niewinny NFZ? To chyba kpiny. NFZ i rząd realizują wspólnie "politykę zdrowotną".
    ad 2. Co ma rząd do dawkowania leków i charakteru pisma lekarza. Widzę, że są amatorzy leczenia się u władz. Wolna droga. Arłukowicz powinien otworzyć gabinet w ministerstwie. Może i Tuskowi trafi się jakiś pacjent.
    Gdyby NFZ zgodnie z wytycznymi MZiOS i aktami prawnymi upichconymi przez parlament nie stawiał barier administracyjnych i nie zabierał im pieniędzy na leczenie to nie mieliby problemu z wyborem lekarza. Obecnie mają tak samo wolny wybór lekarza jak wolny wybór posłów (przepraszam kolegów lekarzy za zestawienie z posłami).
    ad 3. Lekarze nie wybrali żadnej metody. Metodę wybrał rząd i NFZ. Lekarze zachowali instynkt samozachowawczy.
    ad 4. Lekarze winni są za studia medyczne? A inni? Wszyscy są winni wszystkim wszystko. Trzeba skończyć ze wspólnym kotłem to będzie wiadomo kto komu winien.
    ad 5. Powtórzę: najpierw rząd, a później NFZ narzucili takie kary, żeby lekarzom do głowy nie przyszło wypisywanie leków innych niż pełnopłatnych.
    W kwestii struktur mafijnych w środowisku lekarskim: proszę wskazać ojców chrzestnych. Też uważam, że są. Ale to nie ma nic wspólnego ze zwykłymi lekarzami. Gdyby mafia działała w interesie lekarzy, to historii z receptami by nie było.
    Wystarczy znieść regulacje w medycynie, a problemy znikną. Póki urzędnicy, politycy i inni zawodowi obrońcy pacjentów zajmują się leczeniem, póty stwarzane są fikcyjne problemy. I pojawia się pole do popisu, do walki z wypaczeniami tego świetnego systemu.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930